Wulkaniczna glinka z Maroka- Nacomi Glinka Ghassoul

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Google+ 0 Pin It Share 0 0 Flares ×

Maseczki z glinki od dawna są moją najczęściej stosowaną metodą pielęgnacji. Są w 100% naturalne i super działają. Najczęściej kupuję je w sklepach zielarskich, w proszku. Tym razem jednak pokusiłam się na zakup egzotycznej glinki Ghassoul w Hebe, z firmy Nacomi. Akurat była promocja, więc za cały słoiczek wyszło mi ok. 11 złotych. Po kilku zastosowaniach niewiele jej ubyło, a już zdążyłam poznać jej działanie. Dlatego dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z tą wulkaniczną glinką. Gotowi?

„Glinka Ghassoul wydobywana jest w Maroku. Jest bogata w krzem, magnez, potas, wapń. Żelazo, glin, miedź, lit i cynk. Posiada właściwości oczyszczające i odtłuszczające. Zapobiega przesuszaniu się skóry i jej nadmiernemu łuszczeniu. Poprawia elastyczność skóry. Działa matująco i odświeżająco.”

 

Glinka jest oczywiście w proszku, zamknięta w plastikowym, zakręcanym słoiczku o pojemności 194g. Na opakowaniu możemy znaleźć informację, że glinka oczyszcza, wygładza i regeneruje skórę i jest przeznaczona dla cery suchej i normalnej. Jednak ja, sięgając po glinki, nie biorę pod uwagę tego, co producent napisze na opakowaniu, ale wcześniej przygotowuję się i czytam co zawiera i jakie ma działanie. Mając cerę mieszaną potrzebuję oczyszczenia i nawilżenia, a że mam już powyżej 25 lat, to i o elastyczność skóry trzeba zadbać. Do tej glinki w szczególności przekonało mnie bogactwo minerałów, jakie możemy w niej znaleźć. Zwłaszcza cynk i miedź, które przyspieszają gojenie wszelkich zmian trądzikowych.

 

Do sporządzenia maseczki używam wody i proszku w proporcjach 1:1,5 (jedna miarka glinki, 1,5 miarki wody). Wtedy jestem pewna, że papka będzie odpowiedniej konsystencji i dobrze się rozmiesza. Nie wygląda zbyt atrakcyjnie i pachnie, jak każda naturalna glinka, czyli błotem.

Nakładam na całą twarz omijając okolice oczu i usta. Pozostawiam ją do całkowitego zaschnięcia, czyli około 25/30 minut. Po tym czasie na maseczce zaczynają się pojawiać tłuste plamki, które pokazują, ile zapchanych porów musiała nam biedna glinka odetkać…

Po zmyciu skóra jest delikatnie naprężona, miękka i przyjemna w dotyku. Pory są oczyszczone, przebarwienia i niedoskonałości przyblednięte. Buzia jest zmatowiona i wygląda zdrowo. I właśnie taki efekt po maseczkach glinkowych uwielbiam.

Glinka nie wywołuje u mnie żadnych reakcji alergicznych, nie powoduje pieczenia, ani swędzenia skóry w czasie zasychania. Jedyny efekt odczuwalny to silne ściągnięcie, uniemożliwiające jakikolwiek ruch twarzą:)

Przy regularnym stosowaniu (w moim przypadku raz w tygodniu od dwóch miesięcy) możemy zauważyć znaczną poprawę kondycji skóry. Mimo że miałam przygody ze źle dobranymi kosmetykami, ta glinka zawsze mi pomagała przywrócić skórze jakiś wygląd.

W tym przypadku warto postawić na naturę. Dzięki takim sypkim glinkom można nie tylko zyskać piękną cerę, ale również zaoszczędzić:) Jedno opakowanie glinki starcza nawet na 30 maseczek, patrząc na ceny maseczek glinkowych w saszetkach, to wychodzi nam dużo taniej.

A jak jest u Was? Lubicie maseczki glinkowe? Wolicie te gotowe do użycia, czy same sobie tworzycie z proszku? Jaka jest Wasza ulubiona glinka?

Czekam na Wasze wypowiedzi!

Pozdrawiam!

Paulina

12 thoughts on “Wulkaniczna glinka z Maroka- Nacomi Glinka Ghassoul

  1. Bardzo lubię efekt zmatowienia i oczyszczenia, jaki dają glinki, ale niestety jestem strasznym leniuchem i rzadko chce mi się bawić w rozrabianie, mycie miseczki itp…

  2. Ja bardzo lubię tą glinkę, miałam jednak raz w płatkach taką nie do końca zmieloną i to była tragedia. Ani tego skruszyć się nie dało ani zużyć. Taka forma jak Twoja jest znacznie wygodniejsza w użyciu 😀

  3. Nie przepadam za maseczkami glinkowymi, kiedyś miałam po nich takie plamy, że raczej nie kojarzą mi się za dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *