Zimno wszędzie, ale mi cieplutko!- sposoby na rozgrzewkę

0 Flares 0 Flares ×

Witajcie w Nowym Roku!

Pierwszy wpis w 2015 jest dość stresujący, długo myślałam o czym napisać, by rozpocząć ciekawostką i trochę musiałam się do tego przygotować. Pomysł, by napisać o rozgrzewającej pielęgnacji pojawił się w momencie mojego spaceru po lodowatym mieście, gdzie temperatura powietrza była równa -11 stopniom, plus jeszcze dość silny wietrzyk… Brr, jestem ciepłolubna, dlatego znalazłam kilka sposobów by się rozgrzać, a za razem odżywić skórę:)

Najlepszym sposobem na rozgrzanie skóry są kosmetyki termoaktywne. Delikatnie rozgrzewają skórę, dzięki czemu naczynia krwionośne się rozszerzają i składniki odżywcze wnikają do najgłębszych warstw skóry. Zaletą ciepła jest też to, że pomaga się zrelaksować i rozluźnia zmęczone i zestresowane ścięgna i mięśnie. Mamy w drogeriach i aptekach całą gamę kosmetyków rozgrzewających, niestety większość nie przynosi obiecanego efektu, zwłaszcza jeżeli chodzi o dłonie i stopy, a te które naprawdę działają kosztują bardzo dużo. 

Rozgrzewamy buzię!

Garnier, Dax Cosmetics i Montagne Jeunesse stworzyły maski do twarzy ze składnikiem termoaktywnym. Zanim nałożymy taką maskę trzeba bardzo dokładnie oczyścić buzię, najlepiej zrobić peeling. Trzyma się ją najdłużej 15 minut. Jej działanie termoaktywne, dzięki rozgrzewaniu skóry wypycha zanieczyszczenia na zewnątrz, ułatwiając wnikanie regenerującym i odżywczym składnikom. Po zmyciu maski skóra jest „rozpulchniona”, warto wtedy nałożyć krem mocno odżywczy. Jego składniki będą miały łatwiejszy dostęp do głębszych warstw skóry i jego działanie będzie silniejsze i bardziej zadowalające. 

1Niektóre z tych masek, jak np. Montagne Jeunesse (ok.6 zł w Naturze), bardzo szybko i bardzo mocno rozgrzewają twarz, tworząc dla buzi saunę.

Jeżeli zaś nie macie w domu maseczki, a zmarzłyście i chciałybyście zrobić sobie zabieg rozgrzewający twarz, mam dla Was taki mały sposób- domowy. Oczywiście zanim przystąpi się do zabiegu, trzeba oczyścić skórę z makijażu. Zagotujcie wodę w garnku doprowadzając ją do wrzenia. Ustawcie na podkładce, żeby nic nie stopić i nic nie przypalić od gorącego garnka i posiedźcie nad parą buchającą z garnka 10 minut. Po takiej „parówce” wystarczy zrobić peeling i nałożyć krem mocno odżywczy. Gorąca para wodna zadziała, jak składniki termoaktywne w maseczce rozgrzewającej. Rozpulchni cerę, wypchnie zanieczyszczenia i ułatwi składnikom odżywczym dotarcie do najgłębszych partii skóry 🙂  Jeżeli macie problemy z gorącym powietrzem, nie możecie przebywać w saunie, to wybierzcie jednak maseczkę;)

Rozgrzanie skóry twarzy ma bardzo korzystny wpływ na stan cery. Dzięki takim zabiegom można uregulować wydzielanie sebum. Ciepło również przyspieszy gojenie niedoskonałości, złagodzi podrażnienia, a nawet pomoże nawilżyć przesuszona skórę.

Ciepłe dłonie!

Teraz na rynku są już kremy, których zadaniem jest rozgrzewanie dłoni. Miałam jeden, z Oriflame, niestety efekt był chwilowy, tak jak na początku wspomniałam, za naprawdę działający trzeba by było zapłacić ok. 60 zł. Zauważyłam, że ostatnio dużo się mówi o 2kremie Reguterm, nie miałam okazji go wypróbować, wiec jeżeli któraś z Was go miała, niech napisze swoją opinie.

Ja mam za to inny sposób, bardziej relaksacyjny. Parafina kosmetyczna. Można ją kupić w aptece  za naprawdę niską cenę. Wystarczy ją rozgrzać, nałożyć na dłonie, założyć rękawiczki foliowe, a na nie bawełniane. Ciepło sprawi, że ściągnięte mrozem ścięgna zaczną się rozluźniać. Parafina bardzo silnie nawilża i regeneruje skórę. Taki zabieg powinien trwać 20 minut, po tym czasie zmywamy parafinową maskę z dłoni i smarujemy je kremem.

Zimne stopy:/

3

Ja mam zawsze zimne stopy, nawet w lato. Dlatego odnośnie zimowego rozgrzewania stóp mogę powiedzieć, że najlepiej działa metoda „stopy do kaloryfera”. Znam jeden domowy sposób, który pomaga właśnie takim „zimnostopym” jak ja.

Do miski wlewamy gorącą wodę, dosypujemy odrobinę soli cynamonowej i zanurzamy w takim roztworze stopy na 5 minut. Następnie wykonujemy peeling, można go wykonać solą morską, kawą, czy cukrem (jak kto woli), który zmiękczy i usunie martwy naskórek, przy okazji poprawiając krążenie. Osuszamy stopy ręcznikiem, nakładamy grubą warstwę kremu i zakładamy bawełniane skarpetki, dzięki którym większość kremu wsiąknie w skórę, a nie w strukturę skarpetek.

Gdy już rozgrzejemy najbardziej narażone na działanie mrozu części ciała, od razu lepiej się poczujemy. Wykorzystujecie któryś z tych sposobów? A może zachęciłam Was do wieczornego, rozgrzewającego, domowego spa? Jeżeli macie jakieś swoje sposoby na szybką rozgrzewkę, napiszcie mi o tym koniecznie w komentarzach. Z przyjemnością poczytam.

Zachęcam Was do polubienia mojej strony na FB –> Klik:)

Pozdrawiam!

Absurdalna

10 thoughts on “Zimno wszędzie, ale mi cieplutko!- sposoby na rozgrzewkę

  1. Och! z nieba mi spadłaś w ten wstrętny, zimny wieczór 🙂 Nie próbowałam nigdy maseczek rozgrzewających -przyznam szczerze, że trochę mam cykora przed takimi rozgrzewającymi produktami, ze względu na problemy z krążeniem, ale łeb nad garnek chętnie wsadzę, bo przyda się mojej twarzy trochę pogrzać, oczyścić i zregenerować 🙂 Ze stopami, mam tak samo jak Ty- wiecznie zimne niezależnie od pory roku, więc chętnie robię im kąpiele. Ostatnio kupiłam sól do stóp z Bingo Spa, jest całkiem niezła, ale zapach mnie drażni, więc dolewam czekoladowego płynu do kąpieli, którego nie mam do czego zużyć, bo nie mam wanny, tylko kabinę prysznicową.
    P.S. a Twoja strona na FB już dawno polubiona 😉

    1. Dziękuję ślicznie:) Tego typu maseczki działają na podstawie „drażnienia” skóry, dzięki czemu ona się rozgrzewa, nie mają wpływu na krążenie:) Warto sobie kupić jedną i wypróbować, może przypasuje:) Stopy to moje utrapienie… tyle sie trzeba narobić żeby je podgrzać :/

  2. Bardzo dziękuję za tą cieplutką notkę 🙂 Ciekawa jestem tych maseczek rozgrzewających, wstyd się przyznać, ale nawet nie wiedziałam czy takie są. Może pory na tyle się rozszerzą, że wyjdą zaskórniki? Jak myślisz???
    Kremiki rozgrzewające znam 🙂

    od siebie proponuję grzane piwko lub winko (aby rozgrzać się od środka) oraz otoczenie się cieplutkim zapachem. Ostatnio w Yves Rocher dorwałam wodę toaletową o zapachu karmelizowanej gruszki za 19.90zł. Na początku miałam obiekcję co do zapachu, cena mnie przekonała i to, że narzeczonemu zapach się podobał. A teraz sama jestem nią zachwycona!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *